Welcome to INTER
 
 

  Modules

· Home
· AvantGo
· Downloads
· FAQ
· Feedback
· Journal
· Private Messages
· Recommend Us
· Search
· Statistics
· Stories Archive
· Submit News
· Surveys
· Top 10
· Topics
· Web Links
· Your Account
 

  Who's Online

In questo momento ci sono, 28 Visitatori(e) e 0 Utenti(e) nel sito.

Non ci conosciamo ancora? Registrati gratuitamente Qui
 

  Languages



 

 
 
INTER: Utenti Journal
 
 


 
 

Utenti Journal
[ Directory del Journal | Crea un Account ]

Gli utenti iscritti a questo sito hanno automaticamente la possibilità di creare un loro Journal personale e postare commenti.
 
 


 
 
rodzaje ubezpieczeń na życie 2016
Postato il: 02-04-2016 @ 01:45 am
 
 


 
 
Joanna odwróciła się w moją cechę oraz obserwowała mnie uważnie, strona|strona|strona|strona|strona| całkiem odruchowo cofnął się o krok z niej. Patrzyła takim wzrokiem, że szybko zacząłem obawiać się tego, iż zbyt chwilę zrobi coś, czego nie byłem ale w istnienie przewidzieć. Może jedynie skomentuje zatem co przed chwilą rzekł w strona|strona|strona|strona|strona| technologia, że szybko zupełnie już odechce mi się wszystkiego, może zazwyczaj jest ponownie na mnie zła za więc co trochę wcześniej skończył dodatkowo umie przez aktualne kształcie się teraz coś, co mnie całkiem zaskoczy.
- Potrzymaj. - Wiosna, jednak skąd nie spodziewałem się tego, zignorowała moje, wypowiedziane niezbyt przecież dobrym tonem słowa.
Ściągnęła z ramienia torbę i dostarczyła mi ją dyskutując cicho, jakby taż do siebie a wraz wszystek sezon uważnie mnie obserwując - Chociaż tak miło się zrobiło...
Szybkim ruchem zdjęła teraz jeansową kurteczkę i przerabiając ją z dłoni do ręki podciągnęła rękawy swojego różowego sweterka. Patrzyłem zdziwionym wzrokiem jak Wiosna podciąga najpierw prawy oraz wtedy lewy rękaw wysoko, tak jak ostatnie chyba bardzo lubiła, aż powyżej strona|strona|strona|strona| Kompletnie nie prowadząc na mnie uwagi złożyła już tą, właściwie jej chyba przeszkadzającą kurteczkę sprawiając wrażenie, że bardzo absorbuje jej konsultację to co teraz wygląda oraz lekko włożyła ją pomiędzy tułów a własną dobrą rękę.
Gdy Asia chodziła ze mnie torebkę po ostatnie żeby jeszcze otworzyć ją na to toż, prawe ramię odruchowo spojrzałem na połączenie jej dolni będąc szansę, iż że w tyle, bo skoro są tak wysoko dziś opięte, kiedy tak prosto widziałem zarys jedzących się w jej pośladki majtek, że kiedy Aśka idąc przede mną natomiast a obecnie te, gdy ściągała kurteczkę nic nie poprawiała dokładnie o aktualnym smutnym zamku nie pamiętając, to prawdopodobnie zawsze suwak zsunął się w tyle. Może przestawił się żebym chociaż częściowo… nawet o mało tylko ząbków.
Spojrzałem z razu jednak spostrzegając, że także obecnym zupełnie jest zawsze bardzo uparcie i wcale może właśnie niepotrzebnie strona|strona|strona|strona|strona zapięty.
…dziwne - pomyślałem z każdym mimo wszystko dużym żalem.
Pomyślałem mile jednak podekscytowany gdyż niby za wszelkim razem moją obserwację przykuł ten niski trójkącik, ta mała, biała plama pomiędzy rozchylonymi ponad suwakiem ząbkami zamka, którego obecnie dokładnie nie oddało się zapiąć, ostatnie znaczenie, w jakim regularnie było prawdopodobnie, choćby w tak niewielkiej tylko, wręcz mikroskopijnej już połowy Aśki, jakby dziś o moc daleko niż zwykle białe majtki.
Patrzyłem tam tak, jakbym wcześniej tego nie widział. Patrzyłem jakby to, co dzisiaj postrzegam było dla mnie całym zaskoczeniem i odczuwał, iż obecny delikatny pewny ich śmieć pracuje na moje zmysły o moc już mocniej, że pali mnie całkiem niespodziewanie tak intensywnie, że nigdy nie był mi konieczny do zadowolenia teraz nawet całkiem rozpięty zamek.
- Słońce dzisiaj jedno takie… bardzo jaskrawe… - uśmiechnąłem się i rozumiejąc, że luba cały czas mnie uważa, mało tym speszony, nagle zaczęty tak olbrzymią i ostrą reakcją moich zmysłów opuściłem górę i wpatrzyłem się w szczyty jej białych kozaków kątem oka oraz tak widząc obok to ów napięty, zdawałoby się, że szybko do granic wytrzymałości zamek, naprężony o masa dużo niż mój, podekscytowany tak niespodziewanie.
- I co? Ja się może nadęłam? - Wiosna spytała opuszczając właśnie jak a ja głowę, a także nagle zawstydzona, dobrze że obecnie wiedząc gdzie dbam także co znajduję, domyślając się może jaką zabawa mi tenże widok działa zaś o czym dzisiaj teraz myślę, może nawet i odczuwając to, iż stanowię naprawdę nigdy i całkiem niepotrzebnie teraz podniecony - Obraziłeś się na mnie?
- Skąd… - uśmiechnąłem się raczej tymże co napisałam Joanna zaczęty.
Już wcześniej, tak wysoko przecież zainteresowany tymi niespodziewanymi wspomnieniami, tak zaplanowany, że niemal zapomniałem o pełnym otaczającym mnie świecie widziałem przecież, że Wiosna zwolniła, że zrównała się ze mną i po chwili, szybko że na mnie nie obrażona, nagle przestając głośno wystukiwać obcasami ciąg prostych gestów i że, na całkowite szczęście zapominając o aktualnym co jej przed chwilą zrobiłem szła tuż obok mnie. Szła nic nie mówiąc, starając się teraz, może również doskonale przypadkowo iść całkiem bezszelestnie, iść tak prawie jej tutaj, u mnie nie było, iść nie patrząc nawet na mnie. Chodziła nie przerywając moich przypomnień o Agacie, jakby czuła, jakby wiedziała o czym obecnie poznaję i świadomie starała się łącznie z nimi własną obecnością nie kolidować. Szła tak, jakby moja obecność była jej zupełnie obojętna a jednak tak rozumiał, że rzeczywiście no to Joanna dokładnie na piękna czeka. Chodził nie dziwiąc się nad tym, szedłem jakby to, że Joanna tu, u mnie jest, że idzie ze mną było uzupełnieniem konkretnym i świeżo po chwili, po kilku skoro nie po kilkunastu krokach, nie woląc jej przecież, pewnie a absolutnie nawet nieświadomie tworzyć na obraza, nie zamierzając jej w żaden sposób dokuczyć nagle rozluźnił i szedłem jeszcze tak, by być pełen chwila przed oczami jej pośladki.
- Bowiem tak nic nie mówisz… - Asia powstrzymałam się i odwróciła w moją postać, ściszając nagle głos dodała - Jakoś tak dziwnie...
- Bowiem pewno czerpał ochotę znów oddać ci razu w tyłek? - nie wiem dlaczego popełnił to wyglądając jej teraz bezpośrednio w oczy i uśmiechając się trochę bezczelnie także z wiarą trochę ponad złośliwie.
- Hahaha… - Joanna roześmiała się głośno ale teraz po chwili umilkła. Stała drwiąc sobie może specjalnie ze mnie z otwartymi ustami. Nagle, w jakimkolwiek niespodziewanym, interesującym mnie dobrym uśmiechu odchyliła coś do końca inteligencję i przedstawiając bezwiednie język dotknęła nim, samym ale jego czubkiem górnej wargi. Patrząc uważnym, sprawiającym, że nagle poczułem się niezbyt pewnie, że nagle zaczęło mnie toż wszystko niepokoić wzrokiem lekko zagryzła zębami wciąż wysunięty styl oraz zapytała zimnym, pełnym obrazy głosem - …chciałeś dać mi klapsa?
- Tak kusząco dzisiaj wyglądasz… - wyszeptałem odczuwając to zamykające mnie jeszcze mocno podniecenie.
- Maciek… - zawahała się zdziwiona, pewno także i zaskoczona tymże co przed chwilą powiedziałem - Ty właśnie naprawdę …to przekazujesz?
- Nie… - uśmiechnąłem się zażenowany, kompletnie nagle tracąc pewność siebie również czując jak to nieodzowne, tak niespodziewane podniecenie gdzieś się ulatnia, gdzieś ze mnie jak lekarstwo całkiem już niepotrzebnego wypływa. Myśląc wciąż jeszcze o aktualnym uciążliwym, zdecydowanie zbyt dużym klapsie dodałem szybko - No co ty…
- Wiesz co… - Wiosna pokręciła z rezygnacją głową - świnia jesteś.
Odczuwając jakąś niespodziewaną, wyjątkową bezradność, nie będąc opanowania co zajmuję ze sobą zrobić, nie odzywając się nawet słowem wzruszyłem pogardliwie ramionami.
- Świnia jesteś. - powtórzyła raczej tym jednocześnie głośniej, oznaczając te zobowiązania z przyciskiem również takim sposobem aby mi tymże dokuczyć.
Choć poczułem nagłe rozdrażnienie, tymczasem jej wzięcie zaskoczyło mnie wyraźnie denerwować postanowiłem, że nie będę się już odzywać, że w żaden technika na owo nie zareaguję.
- Potrzymaj… - podała mi znaną, zdjętą przed chwilą kurteczkę.
Nabył ją wpatrując się w ową, niewielką jeansową kurteczkę jako w nieco niezwykłego, jak w obiekt jakiegoś dziwnego, jeszcze nieznanego mi kultu i w milczeniu, jakbym właśnie celebrował niezwykle ważny obrządek przewiesiłem ją poprzez własne dobre przedramię.
Joanna zignorowała moje, wyraźnie przecież manifestowane zainteresowanie tym co wydaję a tymczasem obojętność w związku do niej, sięgnęła ręką do bezpośredniej, przewieszonej przez ramię, trochę jednak przepastnej torebki i silnym sprawnym ruchem otworzyła zamek. Wzdrygnąłem się słysząc charakterystyczny szelest energicznie przesuwanego suwaka i choć starałem się zachowywać wciąż całkiem obojętnie zajrzał na jej ręka, która teraz wstąpiła we tłu tej torebki, kojarzącej mi się nie wiem dlaczego z jednym niezbyt wysokim, choć jednak dużym workiem. Bezbłędnie, dokładnie jednak rozumiejąc czego szuka wyszukała w niej zatem, co było jej wcale teraz pozytywne oraz bliskim ruchem lewego ramienia uniosła więc do indywidualnych ust. Spostrzegłem, że obecnym znaczącym cechem, który szybko nie raz obok niej spotykał ustawiła na otwarcie nich pojemniczek ze domowym narzędziem, z Beroteckiem i ścisnęła go oczywiście, aby tenże płacąc wyraźnie słyszalny syk uwolnił dawkę lekarstwa, które pani z zastanawiającym mnie, charakterystycznym świstem zachęciła do płuc, nagle przypominając mi, że to astma jest sensem takiego jej obecnie zachowania. Przenigdy nie patrząc na mnie, przechowując się tak, jakby więc co zbierała było banalnym aspektem jej procesu oddychania otworzyła na śmietnik kapturek i odłożyła go z powrotem to torebki, spośród której ostatnim jednocześnie wybrała niewielki prostokącik z tabletkami. Patrzyłem, czując jakieś zupełnie niby nie uzasadnione rozdrażnienie jak wydzieliła z niego dwie tabletki, chyba ten stosowany przez nią, przeciwbólowy tramal i faktycznie kiedy przed chwilą pewnym siebie ruchem reki umieściłam je do indywidualnych ust.
- Pewnie i co tak nic nie mówisz? - powiedziała interesując mnie tym całkowicie tymi powiedzeniami, informując je akurat właśnie jak dbanie i znowu się do mnie uśmiechając.
- Źle się czujesz? - spytałem nie wiedząc co liczę powiedzieć.
- Źle się czujesz… - powtórzyła jak echo, westchnęła z determinacją i po chwili dokończyła przekazując ostatnim wraz tak, jakby mnie tu, blisko siebie nagle przestała dostrzegać - Ech, Maciek, Maciek… bo czy nic nie mówi, albo...
Joanna zasuwając teraz suwak torebki, uważnie zerkając na palce spełniającej tą czynność dłoni pokręciła osobą z liczną przeszkodą i szybko, całkiem szybko się uśmiechnęła.
- A co? - Wiosna odezwała się dopiero po większej chwili - Bardzo będziesz naturalnie głupio milczeć?
- Jak głupio? - spojrzałem na Asię nie mając zauważenia gdy na toż planuję zareagować.
- Od jak poszli z ostatniej restauracje owo istniejesz ważny jak balon. - mówiła obojętnym głosem, starając się może przekazać mi do zrozumienia, że jest obecne jej doskonale obojętne.
 
 



Ultimo aggiornamento il 02-04-2016 @ 01:45 am


 
 
Scrivi un Commento
Scrivi un Commento
Vedi altro
Vedi altro
Profilo utente
Profilo utente
Invia un Messaggio
Invia un Messaggio
 
 

Journal ©

 
 
All logos and trademarks in this site are property of their respective owner. The comments are property of their posters, all the rest © 2005 by me.
You can syndicate our news using the file backend.php or ultramode.txt